DZIEŃ IX: PORRIÑO - REDONDELA



Po bardzo dobrze przespanej nocy w luksusowych łóżkach z zasłonami oraz obfitym śniadaniu, gdzie królował serek topiony i papryka, B i J ruszyli w drogę. Zegarek wskazywał godzinę 9:15, a słońce już zaczynało przypiekać. Na szlaku roiło się od ludzi. Górzysto-wiejskie tereny i unoszący się w powietrzu zapach jodu (a może przede wszystkim obecność innych ludzi) przyspieszyły jednak wędrówkę do tego stopnia, że do schroniska udało się dotrzeć już przed godziną 13:00. Tego dnia B i J nie chcieli już nocować w hostelu, toteż dzielnie koczowali ponad godzinę u drzwi niezwykle klimatycznego schroniska, jakim okazał się historyczny baszt w Redondeli. Nie obeszło się jednak bez międzyludzkich konfliktów, tym razem również na tle kulturowym (co mocno zabolało J). Niestety im więcej osób na trasie, tym większe ryzyko na irytację i niemiłe dyskusje z byle powodu. Na szczęście, po tak zwanym walkobycie, udało się dostać dwa łóżka w przytulnym, ośmioosobowym pokoju, gdzie B i J zapoznali się z niezwykle energetycznym i gadatliwym Niemcem oraz z przesympatycznym małżeństwem z Polski, które swoim "caminowym" doświadczeniem przyprawiło o lekki zawrót głowy. Toteż B cieszył się jak dziecko, gdy mógł użyczyć im swojego kubeczka do zagotowania jajka, bo jak wiadomo, w swoim o wiele za dużym i za ciężkim plecaku posiadał wszystko... (nie przyszło mu jednak do głowy by zabrać na camino polskie jajka :))



W tym dniu do przejścia było zaledwie 15 kilometrów, zatem B i J zapragnęli wykorzystać drugą część dnia na odpoczynek i zwiedzanie miasteczka położonego nad zatoką. Po smacznym obiedzie składającym się z chorizo gallego, sałatki i obowiązkowego kieliszka wina, decydują się na długi i wyczerpujący spacer. Mocne słońce męczy bardziej niż chodzenie, więc koło 16:30 mocno zmęczeni wrócili do schroniska i udali się na prawdziwą hiszpańską siestę :)


Nikt jednak nie przybył na Camino w celu spania, więc zachęceni opowieściami o pięknej zatoce B i J motywują się jeszcze do wieczornego spaceru. Zachodzące słońce i lekki wiatr, a także kanapki z czekoladą skonsumowane nad wodą dodają nowych sił i energii. Być może z powodu wzrastającej z każdym kilometrem ilości przemierzających ten szlak ludzi, lub z powodu barwnych opowieści doświadczonego małżeństwa, a może ze względu na roześmiane hiszpańskie dzieci z okrągłymi buziami i bujnymi włosami... tego wieczoru pielgrzymi naprawdę poczuli się jakby byli na wakacjach.   



DYSTANS: 15 km
WYDATKI: 12 euro (nocleg), 13 euro (obiad), 6 euro (jedzenie).

Comments

Popular Posts